top of page

Posłuchać ciszy w Caminha

czyli klimat iberyjskiej prowincji.

 


Jeszcze na drugim brzegu rzeki Minho widać zabudowania hiszpańskiej La Guardii, ale my już wiemy, że jesteśmy w Portugalii. Teraz przyszedł czas na slow life po iberyjsku. Nie chcemy się spieszyć, pragniemy chłonąć, rozkoszować się, zatracić bez reszty. Czy nam się uda? Na pewno będziemy próbowali.


Tak, jak wielu kamperowców, łączymy pracę z naszą pasją - podróżowaniem. Nie jest to łatwe, ale znacznie przyjemniejsze niż codzienne osiem godzin w gabinecie czy pracowni. Teraz naszym biurem jest cały świat. No, może trochę przesadziłam z tym całym światem, ale na pewno świat, który nas otacza.


Dotarliśmy do małego miasteczka o nazwie Caminha. Dlaczego tutaj?


Po pierwsze dlatego, że jest po drodze, po drugie, bo czytałam, że tu czas płynie inaczej. Tak, jak lubimy - niespiesznie. Można nawet odnieść wrażenie, że się zatrzymał. A po trzecie, żeby posłuchać ciszy.


Gdy wiosną przybyliśmy do tego średniowiecznego miasteczka, nie było widać turystów. Gdzieniegdzie pojawiali się tylko pielgrzymi podążający do Santiago de Compostela. Mieszkańcy natomiast żyją tak, jakby pośpiech był im całkowicie obcy.


Odpoczynek na plaży, dobra kawa z portugalskim ciasteczkiem, spacer po miasteczku. W Caminha poczuliśmy, jak zwalnia czas.


Tego nam było trzeba. To właśnie jest nasza Portugalia.







45 wyświetleń

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page