top of page

Powrót do Edenu

czyli chorwackie skarby.

 


Opuściliśmy Bośnię I Hercegowinę - kraj wielkich przeciwieństw, religijnej różnorodności, pięknej przyrody i bolesnej przeszłości. Naszym celem były teraz Jeziora Plitwickie. Na jeden bardzo długi i piękny dzień wróciliśmy do Chorwacji.


Do Parku Narodowego Jezior Plitwickich dotarliśmy tuż przed uruchomieniem pierwszych autobusów turystycznych, którymi można dotrzeć do wysoko położonych miejsc parku. Ze względu na moje problemy zdrowotne, wybraliśmy właśnie tę opcję przemieszczania się. To była dobra decyzja. Pojazdy zawożą chętnych na szlak, którym następnie wędruje się wśród jezior i wodospadów. Nasza trasa przebiegała od Jeziora Górnego po Dolne, aż po Wielki Wodospad. Przez Jezioro Kozjak przepłynęliśmy stateczkiem. To był optymalny wybór - pozwolił zobaczyć najwięcej, a jednocześnie nie wymagał spędzenia na miejscu kilkunastu godzin.


Dzięki temu, że na miejsce przybyliśmy we wczesnych godzinach porannych, mieliśmy duży wybór miejsca do zaparkowania (co przy rozmiarach kampera jest dość istotne) i uniknęliśmy tłoku na szlakach, który wzmagał się z każdą godziną wędrówki. Mimo, że wakacje dawno dobiegły końca, a ceny biletów wstępu do parku przyprawiały o zawrót głowy, chętnych do zwiedzania nie brakowało.


I nic w tym dziwnego. Plitvickie Jeziora to jedno z najatrakcyjniejszych miejsc Chorwacji. Spacer pośród dzikiej przyrody, widok jezior o niezwykłym kolorze oraz setek kaskad spadającej wody i bajkowa scenografia, którą stworzyła sama natura, dostarczyły nam wspaniałych wrażeń. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że to miejsce po prostu należy zobaczyć. A najlepiej, poza sezonem. Wówczas mamy pewność, że będziemy podziwiać widoki w kameralnym gronie. No i, co nie jest bez znaczenia, jest dużo taniej.







21 wyświetleń

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Krew za krew

Comments


bottom of page